Ferrari 812 Super Fast – Najszybsze seryjne Ferrari ever

Jeśli Ferrari chwali się, że wypuściło najszybsze jak dotąd GT ze swojej stajni to mamy prawo podejrzewać iż jest to prawda. Model 812 Super Fast to następca F12 Berlinetta i podobnie jak poprzednik napędzany jest wolnossącym silnikiem V12. Żadnych turbin i żadnego downsizingu, wręcz odwrotnie. Pojemność silnika wzrosła w porównaniu z F12 z 6,3l do 6,5l co pozwoliło na zwiększenie mocy do 812 koni mechanicznych. Moc osiągana jest przy 8500 obrotów na minutę a maksymalny moment obrotowy to 718Nm.

Jak przystało na Ferrari osiągi są piorunujące. Pierwsza setka osiągana jest po 2,9 sekundy a prędkość maksymalna to 340km/h. Wiadomo, że są to suche dane, które ciężko sobie wyobrazić a to co bardziej mnie zastanawia to możliwości 812 Super Fast w Zielonym Piekle. Po ostatnim, astronomicznym rekordzie okrążenia zrobionym przez Huracana Performante, które pobiło Porsche 918 chyba i Ferrari powinno podejść do zawodów.

Zaprezentowane podczas 87 targów w Genewie 812 Super Fast przypomina wizualnie swojego poprzednika ale wydaje się być trochę bardziej napakowane i bardziej zadziorne. Tył auta został zmieniony w porównaniu do F12 i teraz mamy klasyczne 4 lampy do jakich przyzwyczaili nas przez lata Włosi. Ferrari 812 Super Fast jest lżejsze niż poprzednik i waży zaledwie 1525kg. Do redukcji wagi przyczyniło się użycie elektronicznego wspomagania kierownicy, które według speców z Ferrari działa bez zarzutu. 812 zostało również wyposażone w 2 wersję systemu Virtual Short Wheelbase odpowiedzialnego za kierowanie tylnymi kołami.

Cena Ferrari 812 Super Fast ma oscylować wokół liczby 1,25 mln.

BMW M3 na Park Lane w Londynie

I co tu dużo pisać? Porsche killer, który pomieści 5 osób. Zwinny, szybki nieprzeciętnie i dający ogromną radość z jazdy. Podwójnie doładowana sześciocylindrowa jednostka dostarcza 431 KM i pozwala ‚Mce’ wystrzelać jak z katapulty. Pierwsza setko pojawia się na liczniku już po 3,9 sekundy. Prędkość maksymalna to ograniczone 250km/h, które po zdjęciu blokady powinno zwiekszyć się do 300km/h.

Auto w cenie pod 400tys zł nie będzie dla każdego ale każdy może o nim pomarzyć!

20160521_162852 20160521_162857 20160521_162905 20160521_162909 20160521_162915 20160521_162941 20160521_162944

 

 

 

Lamborghini Aventador na London carspotting

Lamborghini to marka i samochody wywołujące spore emocje. Samochody zaprojektowane bardzo sportowo i agresywnie ale  również pięknie przy okazji. Nawet przejęcie marki przez Audi nie wpłynęło negatywnie na stylistykę aut i ciągle wiodą prym wśród supersportowych samochodów.

Napotkany ostatnio w Londynie przy Park Lane pomarańczowy Lamborghini Aventador prezentował się dzielnie wśród Rollsów i Bentleyów i mocno się wyróżniał. Nie sposób było go przeoczyć.

Czemu Lamborghini Aventador jest taki rewelacyjny? Wystarczy spojrzeć a dane techniczne: 700koni, 2,9 od 0-100km/h i prędkość maksymalna 350km/h.

Nie da się ukryć, że jest to rakieta na kołach i zawsze wywołuje spore emocje a w dodatku przy przegazowaniu zeije ogniem!

Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (10) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (11) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (15)Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (3) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (4) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (5) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (6) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (7) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (8) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (9)   Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (12) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (14)  Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (16) Lamborghini Aventador autoniusy carspotting london (17)

Ferrari F599 spotted in Poznań

Tell me if there is anyone who doesn’t like the Ferrari? For sure its not me.

I love each one, the old ones and the newest also and when I spotted this one at Ciesielczyk Showroom in Poznan I had to stop. I stopped to take some photos of black Ferrari f599. Ferrari F599 GTB Fiorano was launched in 2006 and was successor of Ferrari F550 Maranello. It had V12 engine which generated 620bhp and let it accelerate to first 100km/h in just 3,7 seconds. The maximum speed of this monster was 330km/h.

It doesn’t matter how much time passes the Ferrari F599 will always look incredible. Like each other Ferrari.

20160301_153625 20160301_153635 20160301_153636 20160301_153638 20160301_153641 20160301_153648 20160301_153653  20160301_153719 20160301_153759 20160301_153804 20160301_153810 20160301_153816 20160301_153851 20160301_153853 20160301_153903 20160301_153912 20160301_153922 20160301_153931 20160301_153935 20160301_153937 20160301_153940

Mercedes SLK 250 – Waleczne Serce

Jak tylko zobaczyłem na pierwszych zdjęciach nowego Mercedesa SLK stwierdziłem, że będzie to jedna z większych porażek stylistycznych marki. Szczególnie przód wyglądał jakby nie do końca wiedziano jaki ma być i aby podkreślić wyraz twarzy powiększono reflektory. Ale to było tylko wrażenie podczas oglądania zdjęć a wiadomo, że i najładniejsza kobieta jeśli nie jest fotogeniczna to na zdjęciach też potrafi wyglądać strasznie. Dlatego do finalnej oceny na temat małego Merca poczekałem aż go zobaczę na żywo i się nim przejadę.
Przyznam szczerze, że zacząłem zmieniać zdanie jak zobaczyłem najmniejszego Benza na parkingu. Wbrew wcześniejszym pozorom mały roadster zaczął nabierać kształtu w moich oczach. Biały kolor, stylizacja AMG, osiemnastocalowe koła, czerwona skóra i całkiem niezłe wyposażenie. Przednie światła nie wyglądały już tak natarczywie a wręcz dodawały wigoru małej bestii. Tył z kolei krótki ale szeroki z dwoma końcówkami wydechu, czyli jak na sportowca przystało. Wsiadanie do auta też jak do rasowego killera niczym Ferrari F355 – szeroki próg i wymagane mocne obniżenie tyłka. W środku nisko i ciasno a przednia szyba mocno nachylona, pozostawiająca niewielkie pole widzenia.
Deska rozdzielcza jak to u Mercedesa przystało bardzo przejrzysta i funkcjonalna ale w porównaniu z limuzynami spod trójramiennej gwiazdy odznaczająca się dużo większym polotem i namiastką sportu, zachowując oczywiście jakość totalną. Okrągłe, wklejone mocno zegary oraz okrągłe wloty powietrza przypominają lata świetności Mercedesa na torach wyścigowych. Patrząc na tą deskę zapominamy o nudnych acz oddanych taksówkach, emerytach w S klasach i czujemy, że to może być auto do szaleństw. Fotel ustawiony, lusterka też zatem w drogę żeby sprawdzić czy design to tylko namiastka możliwości. No i mam pierwsze zaskoczenie. Dźwięk silnika już niestety nie nawołuje do kategorii sportowców i od razu czuć, że jest mały i ma tylko cztery cylindry….Ale nie będę przesądzał zaraz po starcie, dam mu szansę się rozkręcić, może będzie podobnie jak ze zdjęciem.
Na niskich obrotach przypomina Ferrari F40, zanim nie załączy się turbina jedzie niczym pchana taczka. Dopiero sprężarka dodaje małemu silnikowi (1,8 litra) niezłego kopa i pierwszą setkę Mercedes SLK 250 osiąga już po 6,6 sekundy. Co ważne płynnie kręci się dalej i swobodnie rozpędza małego Benza do 200km/h i powyżej. Prędkość maksymalna tej zabawki to 243km/h. Testowany SLK wyposażony był w zawieszenie sygnowane emblematem AMG a co za tym idzie perfekcyjnie trzymał się drogi. Zarówno w długich, szybko pokonywanych zakrętach jak i krótkich i wąskich wpijał się w asfalt nie przejawiając żadnej niestabilności. Jednak jeśli już kogoś poniesie i przesadzi z prędkością mały Mercedes przejawia lekką tendencję do podsterowności. Na szczęście dla fanów sportowych aut, dzięki tylnemu napędowi można tą tendencję przerodzić w nadsterowność. Jednak opcje wyłączania całej elektroniki, na tyle na ile Mercedes pozwala oraz zabaw na granicy przyczepności auta należy pozostawić wyłącznie dla wprawnych rąk. Mały Mercedes swoje potrafi i drzemią w nim sportowe ambicje.
Możliwości i charakter Mercedesa SLK 250 poddają w wątpliwość kwestię, czy jest to auto wyłącznie dla Pań. Auto jednak wymaga wprawnej ręki i potrafi rzucić tyłkiem a śliczne Panie mogą mieć problem ze swoim małym autkiem szczególnie zimą, kiedy nie zawsze elektronika broni nas od praw fizyki. Ale jeśli nie dla Pań to dla kogo jest to auto? Na pewno dla młodego i dosyć bogatego lansera, który lubi polować na długonogie obiekty płci przeciwnej na ulicach miasta. Daje maksymalnie 20 minut żeby zapełnić fotel pasażera i nie trzeba spędzać kolejnej nocy wyłącznie we własnym towarzystwie. Ale Mercedes SLK 250 w tym kolorze i z tym wyposażeniem rzuca się w oczy nie tylko młodym materialistkom. Starzy i młodzi, bogaci i mniej bogaci, wszyscy zwracają uwagę na małe, modne i przy okazji bardzo drogie autko. Egzemplarz, którym podróżowałem wart był około 250tys złotych. Jak na tak mały samochodzik z bagażnikiem mieszczącym kilka siatek i jedną większą damską torebkę to naprawdę dużo.
Oczywiście to Mercedes, to jakość, historia, klasa i tutaj koszty nie do końca mają znaczenie bo tych, których stać na takie zabawki nie interesuje ile to pali i ile kosztuje ubezpieczenie. Jednak co warto nadmienić to średnie zużycie paliwa jakie podaje Mercedes w oficjalnym katalogu (6,5litra) ma się nijak do tego jakie zaobserwowałem podczas testu (13 litrów). Jednak pomimo tego Mercedes SLK 250 daje mnóstwo frajdy z jazdy. Jest technicznie dopracowany, jakościowo bezkonkurencyjny, ma sportowe ambicje oraz możliwości kończące z mitem emeryckich Merców i do tego wygląda. Wbrew mojej pierwszej opinii wygląda świetnie, jak mały agresor szukający tylko zaczepki na ulicy, który dumnie chełpi się swoim pochodzeniem.

SLK 250 CDI (R 172) 2011

mercedes-benz slk 250 (2) mercedes-benz slk 250 (3) mercedes-benz slk 250 (4)