Motor Show Poznań 2016

Kilka dni temu usłyszałem w radio reklamę zachęcającą do odwiedzenia poznańskiego MotorShow w tym roku. I tak mi się przypomniało, że zapomniałem dodać zdjęć z poprzedniego. Wstyd Tomasz, oj wstyd. Tym samym dodaje powoli zdjęcia. Jest ich sporo więc podzielę to na marki. Zacznę od tej najbardziej elektryzującej tj Ferrari. A trzeba przyznać, że stoisko było przyzwoite.

Model Ferrari F12 Berlinetta to zastąpiony niedawno poprzez 812 Super Fast król GT. Auto to prawdziwy ogień na kołach. 740 koni mocy, 3 sekundy do pierwszej 100 i 340km/h prędkości maksymalnej.  Silnik V12 o mocy 6,3 l i maksymalnym momencie obrotowym na poziomie 690Nm przy obrotach 6000/min.

Auto zaprezentowane po raz pierwszy w roku 2102 w Genewie i uznane jako najmocniejsze legalne GT wypuszczone przez Ferrari. Tytuł ten od tegorocznej genewy należy do Ferrari 812 Super Fast.

Mimo to auto kosmiczne pod względem osiągów, designu i ceny.

Ferrari 488 GTB to najmniejsze dziecko z rodziny Ferrari. Ale najmniejsze nie znaczy, że słabe czy brzydkie.

Spójrzcie tylko na dane techniczne:

Ferrari 488 GTB
Lata produkcji od 2015.
Silnik V8 8-cylindrowy, 32 zaworowy (Czterosuwowy)
Pojemność skok ³ 3902 cm³
Napęd tylny
Moc przy 1/min 493kW (661 KM) @ 8000 obr/min
Max. Moment obr. (Nm) przy 1/min (760 Nm) @ 3000 obr/min
Sprężanie: 9,4:1
Układ zaworów DOHC, łańcuch, 4 zawory na cylinder, po dwa wałki rozrządu w każdej z głowic.
Skrzynia biegów 7-biegowa z podwójnym sprzęgłem F1.
Rozstaw osi 2650 mm
Wymiary D x S x W 4568 x 1952 x 1213 mm
Masa własna 1420 kg
Rozmiar kół / ogumienie Przód: 245/35 ZR20 J9.0
Tył: 305/30 ZR 20 J11.0
Rozmiar tarcz hamulcowych Przód: Ø 398 mm / Tył: Ø 360 mm
0-100 km/h 3 s
Prędkość maksymalna 330 km/h
Hamowanie 100-0 km/h 31,4 m

And last but not least. Ferrari California T.

Samochód ciekawy. Jak go pierwszy raz zobaczyłem nie do końca wierzyłem, że to Ferrari. Taki z niego mały buldog. Krótki i napakowany i jakoś nie przekonujący jako sportowiec. Oczywiście to tylko pozory bo to małe cabrio stworzone głównie do USA potrafi pomknąć 310km/h a pierwszą setkę osiąga już po 3,9 sekundy. W końcu rumak na masce zobowiązuje.

Silnik w tym aucie to wolnossące V8 o pojemności 4,3litra i mocy 460koni.

Mercedes SLK 250 – Waleczne Serce

Jak tylko zobaczyłem na pierwszych zdjęciach nowego Mercedesa SLK stwierdziłem, że będzie to jedna z większych porażek stylistycznych marki. Szczególnie przód wyglądał jakby nie do końca wiedziano jaki ma być i aby podkreślić wyraz twarzy powiększono reflektory. Ale to było tylko wrażenie podczas oglądania zdjęć a wiadomo, że i najładniejsza kobieta jeśli nie jest fotogeniczna to na zdjęciach też potrafi wyglądać strasznie. Dlatego do finalnej oceny na temat małego Merca poczekałem aż go zobaczę na żywo i się nim przejadę.
Przyznam szczerze, że zacząłem zmieniać zdanie jak zobaczyłem najmniejszego Benza na parkingu. Wbrew wcześniejszym pozorom mały roadster zaczął nabierać kształtu w moich oczach. Biały kolor, stylizacja AMG, osiemnastocalowe koła, czerwona skóra i całkiem niezłe wyposażenie. Przednie światła nie wyglądały już tak natarczywie a wręcz dodawały wigoru małej bestii. Tył z kolei krótki ale szeroki z dwoma końcówkami wydechu, czyli jak na sportowca przystało. Wsiadanie do auta też jak do rasowego killera niczym Ferrari F355 – szeroki próg i wymagane mocne obniżenie tyłka. W środku nisko i ciasno a przednia szyba mocno nachylona, pozostawiająca niewielkie pole widzenia.
Deska rozdzielcza jak to u Mercedesa przystało bardzo przejrzysta i funkcjonalna ale w porównaniu z limuzynami spod trójramiennej gwiazdy odznaczająca się dużo większym polotem i namiastką sportu, zachowując oczywiście jakość totalną. Okrągłe, wklejone mocno zegary oraz okrągłe wloty powietrza przypominają lata świetności Mercedesa na torach wyścigowych. Patrząc na tą deskę zapominamy o nudnych acz oddanych taksówkach, emerytach w S klasach i czujemy, że to może być auto do szaleństw. Fotel ustawiony, lusterka też zatem w drogę żeby sprawdzić czy design to tylko namiastka możliwości. No i mam pierwsze zaskoczenie. Dźwięk silnika już niestety nie nawołuje do kategorii sportowców i od razu czuć, że jest mały i ma tylko cztery cylindry….Ale nie będę przesądzał zaraz po starcie, dam mu szansę się rozkręcić, może będzie podobnie jak ze zdjęciem.
Na niskich obrotach przypomina Ferrari F40, zanim nie załączy się turbina jedzie niczym pchana taczka. Dopiero sprężarka dodaje małemu silnikowi (1,8 litra) niezłego kopa i pierwszą setkę Mercedes SLK 250 osiąga już po 6,6 sekundy. Co ważne płynnie kręci się dalej i swobodnie rozpędza małego Benza do 200km/h i powyżej. Prędkość maksymalna tej zabawki to 243km/h. Testowany SLK wyposażony był w zawieszenie sygnowane emblematem AMG a co za tym idzie perfekcyjnie trzymał się drogi. Zarówno w długich, szybko pokonywanych zakrętach jak i krótkich i wąskich wpijał się w asfalt nie przejawiając żadnej niestabilności. Jednak jeśli już kogoś poniesie i przesadzi z prędkością mały Mercedes przejawia lekką tendencję do podsterowności. Na szczęście dla fanów sportowych aut, dzięki tylnemu napędowi można tą tendencję przerodzić w nadsterowność. Jednak opcje wyłączania całej elektroniki, na tyle na ile Mercedes pozwala oraz zabaw na granicy przyczepności auta należy pozostawić wyłącznie dla wprawnych rąk. Mały Mercedes swoje potrafi i drzemią w nim sportowe ambicje.
Możliwości i charakter Mercedesa SLK 250 poddają w wątpliwość kwestię, czy jest to auto wyłącznie dla Pań. Auto jednak wymaga wprawnej ręki i potrafi rzucić tyłkiem a śliczne Panie mogą mieć problem ze swoim małym autkiem szczególnie zimą, kiedy nie zawsze elektronika broni nas od praw fizyki. Ale jeśli nie dla Pań to dla kogo jest to auto? Na pewno dla młodego i dosyć bogatego lansera, który lubi polować na długonogie obiekty płci przeciwnej na ulicach miasta. Daje maksymalnie 20 minut żeby zapełnić fotel pasażera i nie trzeba spędzać kolejnej nocy wyłącznie we własnym towarzystwie. Ale Mercedes SLK 250 w tym kolorze i z tym wyposażeniem rzuca się w oczy nie tylko młodym materialistkom. Starzy i młodzi, bogaci i mniej bogaci, wszyscy zwracają uwagę na małe, modne i przy okazji bardzo drogie autko. Egzemplarz, którym podróżowałem wart był około 250tys złotych. Jak na tak mały samochodzik z bagażnikiem mieszczącym kilka siatek i jedną większą damską torebkę to naprawdę dużo.
Oczywiście to Mercedes, to jakość, historia, klasa i tutaj koszty nie do końca mają znaczenie bo tych, których stać na takie zabawki nie interesuje ile to pali i ile kosztuje ubezpieczenie. Jednak co warto nadmienić to średnie zużycie paliwa jakie podaje Mercedes w oficjalnym katalogu (6,5litra) ma się nijak do tego jakie zaobserwowałem podczas testu (13 litrów). Jednak pomimo tego Mercedes SLK 250 daje mnóstwo frajdy z jazdy. Jest technicznie dopracowany, jakościowo bezkonkurencyjny, ma sportowe ambicje oraz możliwości kończące z mitem emeryckich Merców i do tego wygląda. Wbrew mojej pierwszej opinii wygląda świetnie, jak mały agresor szukający tylko zaczepki na ulicy, który dumnie chełpi się swoim pochodzeniem.

SLK 250 CDI (R 172) 2011

mercedes-benz slk 250 (2) mercedes-benz slk 250 (3) mercedes-benz slk 250 (4)

Volvo XC 70 Cross Country – Amerykański Szwed

Przyznam, że łatwiej było jeździć niż teraz przekazać wrażenia jakich dostarczało Volvo XC 70 Cross Country ale postaram się to zrobić jak najlepiej. Zacznę od tego, że w odróżnieniu od aut, do których Volvo aspiruje, czyli Mercedes i BMW, szwed znika w tłumie nie przykuwając uwagi przechodniów czy innych kierowców. Można nim zrobić tysiące kilometrów i nikt nie będzie nas podejrzewał o nadmierne bogactwo a w końcu nowy samochód kosztuje grubo powyżej 200 tysięcy złotych. Auto jakie testowałem nie było nowe bo z roku 2004 ale co ważne jego przebieg to jedyne 80 tysięcy kilometrów oraz pełna historia serwisowa. Była to wersja z silnikiem 2.5 turbo i mocą 210 koni a dopisek Cross Country mówi o podwyższonym zawieszeniu i stałym napędzie na cztery koła.

Volvo XC 70 (7)

Auto otrzymałem akurat w momencie kiedy zaczął padać śnieg dlatego miałem idealną mozliwość sprawdzenia jak ów napęd radzi sobie z dodawaniem gazu. I tutaj przestroga dla każdego kto przesiada się z przednio lub tylno napędowego auta (w moim przypadku BMW) bo czteronapędówce przy starcie nie straszna żadna śliska jezdnia. Rusza zawsze co sił w nogach nie buksując ani na chwilę ale trzeba uważać bo w przypadku hamowania zachowuje się identycznie jak reszta aut. Dlatego lepiej uważać ile i jak długo tego gazu dodajemy żeby nie znaleźć się na poprzedzającym nas samochodzie. Przypominają mi się słowa kolegi, którego Mazda została staranowana przez takie właśnie Volvo i nadawała się do kasacji a kierowca szwedzkiego olbrzyma (tutaj śliczna blondynka) udał sie spokojnie do domu lekko porysowanym autem.

Volvo XC 70 (1)

Cross Country to bardzo bezpieczne auto, które nie tylko dzięki swojej wadze – 1800kg, ale i podwyższonemu i szerokiemu nadwoziu, większym lusterkom, kompletowi poduszek powietrznych, systemach stabilizacji toru jazdy (w Volvo ciężko to zapamiętać – DSTC) sprawia, że czujemy się jak za sterami tarana a nie rodzinnego kombi. Warto nadmienić, że dosyć szybkiego tarana, który pierwszą setkę osiąga po 8 sekundach i chętnie wyrywa się do przodu do prędkości dochodzących do 150-160 km/h. Powyżej tych wartości sprawia wrażenie jakby brakowało momentu obrotowego a dochodzące spod maski dźwięki piłowania silnika sugerują spuszczenie trochę z tonu. Wspomniane piłowanie dzieje się za sprawą automatycznej skrzyni biegów, która ciągnie również na czerwonym polu obrotomierza. Konfiguracja skrzyni biegów jest zrobiona typowo pod amerykański rynek. Przełożenia są długie, reakcje na gaz ospałe a wyczucie płynności auta szczególnie na polskich drogach, gdzie ciągle zwalniamy i przyspieszamy przy wyprzedzaniu leniwych tirów, wymaga przejechania kilku kilometrów. Oczywiście zawsze można to robić systemem zero jedynkowym – kickdown/hamulec ale każdy kto jeździł ponad 200 konnym autem wie jak ciężko wtedy zmieścić się między innymi samochodami na drodze i ile to kosztuje. A w Volvo i przy normalnej, spokojnej jeździe kosztuje to sporo. Przez 2 tysiące kilometrów starałem się zejść ze spalaniem poniżej poziomu jaki pokazywał komputer w momencie kiedy otrzymałem auto -15,1 litra i udało mi się! Ale nie uważam się bynajmniej za speca od Ecodrivingu ponieważ jedynie do 14,8 litra… Chcemy czy nie chcemy spalanie w mieście to ponad 15 litrów, przepisowa jazda autostradą (140km/h) oraz na normalnej drodze w cyklu ciągłego wyprzedzania to ok 12 litrów, natomiast szybka jazda autostradą (do 180km/h) to już 18 litrów. Najniższy wynik jaki uzyskałem to 9 litrów przy jeździe za tirem z prędkością ok 90 km/h ale nie po to kupuje się tak mocne auto żeby jeździć za ciężarówkami.

Volvo XC 70 (9)

Kolejna amerykańska naleciałość to supermiękko zestrojone zawieszenie, które sprawia że czujemy się bardziej jak na rydwanie niż na polskich podziurawionych jak ser drogach. Oczywiście jest to niewątpliwa zaleta i nigdy nie powypadają nam plomby jak w przypadku jazdy produktami sygnowanymi emblemantem ‘M’ lub ‘ AMG’. Jednak należy również uważać żeby nie przysnąć za kółkiem w kołyszącym miło Volvo szczególnie w mróźny i ciemny zimowy poranek w czym pomagają podgrzewane fotele, miękka skórzana tapicerka i łagodne kolory wskaźników na desce rozdzielczej. Komfortowa konfiguracja zawieszenia w połączeniu z wysoko umieszczonym środkiem ciężkości odstrasza nas również od szybkiej jazdy w zakrętach stwarzając podświadomą możliwość wywrócenia pojazdu niczym w przypadku Żuka. Wąskie i kręte drogi to nie jest środowisko dla tego Volvo zatem  zdecydowane NIE dla fanów Krzysztofa Hołowczyca i sugestia żeby raczej kupić Subaru Imprezę. Jedyne co Volvo Cross Country może mieć wspólnego ze sportem motorowym to konkurowanie w starcie spod świateł co ułatwia napęd i stosunkowo duża moc.

Volvo XC 70 (2)

Niewątpliwym atutem szwedzkiego auta jest możliwość zastosowania go w lekkim terenie. Właściwości terenowe nie są na poziomie Land Rovera ale po śniegu, błocie czy stosunkowo niskich górkach Volvo świetnie sobie poradzi. Dlatego też jeśli jesteś leśniczym, masz firmę budowlaną albo po prostu lubisz poszaleć po lesie pomyśl nad Cross Country. Kolejna cecha jaka skrojona jest na miarę kraju gdzie wszystko jest większe to szeroki promień skrętu i konieczność wielokrotnego kręcenia kierownicą co utrudnia szczególnie parkowanie. Jest to o tyle ważne, że w przypadku kiedy brakuje czujników parkowania tak jak w naszym modelu, możemy szybko przytrzeć auto. Tutaj może byc problem jeśli pożyczymy auto na przykład małżonce.

Jednak abstrahując od amerykańskiego klimatu w jakim utrzymane jest Volvo trzeba przyznać, że jest całkiem porządnym autem rodzinnym o dobrych osiągach, wysokim komforcie i dużej ilości miejsca. Zatem jeśli macie kasę na ewentualne naprawy i benzynę a nie chcecie się wyróżniać w BMW lub Mercedesie polecam Wam właśnie to auto – Volvo XC 70 Cross Country.

Volvo XC 70 (6)  Volvo XC 70 (8)   Volvo XC 70 (11) Volvo XC 70 (12)